Starosta i Wójt również pomagają pogorzelcom z gm. Bielsk
Piątkowy wieczór, cała rodzina – 11 osób – odpoczywa w domowym zaciszu. Nagle ktoś dostrzega, że przy podłodze snuje się czarny dym. – Zapalił się dach. Od razu zacząłem polewać go wodą, ale papa paliła się bardzo szybko… – wspomina jeden z mieszkańców domu.
Wszystko wydarzyło się 25 listopada w niewielkiej wsi Pęszyno w gm. Bielsk. Mimo że na miejsce szybko przyjechali strażacy z Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej, ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie. A czego nie zdążył strawić, zalała woda.
Bardzo wiele osób zaangażowało się w pomoc pogorzelcom (strażacy, dziennikarze, znajomi i nieznajomi), którzy tuż przed świętami Bożego Narodzenia stracili dorobek wielu lat życia. Ich losem przejęli się także Starosta Płocki Mariusz Bieniek oraz Wójt Gminy Bielsk Józef Jerzy Rozkosz. Postanowili osobiście pojechać na miejsce, by zapytać, w czym mogą pomóc mieszkańcom.
Posiadłość w Pęszynie nie jest duża, ale mieszka tu w sumie 11 osób – w tym dwie osoby starsze, dzieci i kobieta w ciąży. Zapalił się dach na środkowej, drewnianej części budynku, uszkadzając jednocześnie ten na niewykończonej jeszcze przybudówce. Zniszczenia widać z zewnątrz, ale chyba jeszcze bardziej w środku domu: czarne smugi na ścianach, odrywające się kawałki tynku, wszędzie poupychane rzeczy. Nozdrza drażni bardzo silny swąd spalenizny.
Kiedy do poszkodowanych przyjeżdżają Starosta oraz Wójt, przed domem krząta się mężczyzna, za chwilę dołącza do niego żona. Małżeństwo nocuje u sąsiadów, ale w nadpalonym domu spędza całe dnie. – Nie chcemy stąd nigdzie iść, musimy wszystkiego sami dopilnować – mówią, gdy Starosta Mariusz Bieniek proponuje im zakwaterowanie w jednym z podlegających pod Powiat Płocki Domu Pomocy Społecznej. Reszta domowników jest u rodziny, też nie chcą dalej wyjeżdżać.
Małżonkowie oprowadzają Starostę i Wójta po swoich włościach, pokazują wymagającą natychmiastowego dokończenia przybudówkę (mury są nasiąknięte wodą), wszyscy na dłużej zatrzymują się w kuchni. Jest popołudnie, ale o tej porze roku szybko robi się ciemno. Nie można jednak zapalić światła, bo w domu nie ma jeszcze prądu. Władzom powiatu szybko udaje się umówić sprawdzonego elektryka. Czy czegoś jeszcze potrzeba?
– Na razie nie potrzebujemy ubrań, butów, mebli czy sprzętów AGD. W tej chwili najbardziej przydałby się kontener na duże śmieci, może jakaś wersalka, kołdra, poduszki, koc, ale przede wszystkim pozwolenie na rozbiórkę tej spalonej części i, później, materiały budowlane na postawienie nowej – wyliczają ludzie.
Kontener z miejsca zostaje zamówiony, Starosta Mariusz Bieniek obiecuje też maksymalne przyśpieszenie wszelkich procedur wymaganych do rozbiórki. – Pomożemy też w kupnie materiałów budowlanych, sporządzeniu projektu nowego budynku, jeśli będzie trzeba porozumiemy się także z jakimś stowarzyszeniem, by udostępniło numer konta w celu zbiórki pieniędzy dla państwa. Na pewno nie zostawimy was samych – deklaruje Starosta.
Również Wójt Józef Jerzy Rozkosz obiecuje, że poszkodowani nadal będą otrzymywać wsparcie od gminy, samorząd m.in. sfinansuje blachę potrzebną do odbudowy dachu.
Do pogorzelców lada moment trafi też wersalka – prezent od jednego z pracowników Starostwa Powiatowego w Płocku.

